Lewoskrętna witamina C – co powinieneś o niej wiedzieć?

Lewoskrętna witamina C dalej podbija Internet. Ma być lekarstwem na wszystko – od przeziębienia, przez oczyszczanie, po leczenie nowotworów. Tylko trzeba zachować dwie zasady – musi być lewoskrętna i musi być naturalna, bo ta syntetyczna to jest niewartościowa. Polecana przez niektórych dietetyków, ostatnio też widziałam, że nawet przez lekarzy.Jeszcze niedawno myślałam, że wszystko odnośnie lewoskrętnej witaminy C zostało napisane. Że boom, jaki był z nią związany, pozostał wspomnieniem i ciężko znaleźć kogoś, kto by ją polecał – jak zwykle się zdziwiłam. Mit związany z lewoskrętną witaminą C, tym bardziej tą syntetyczną i naturalną został już dawno obalony — ale jak się okazało nie na tyle, żeby całkowicie umarł.

Postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze, jeszcze raz pokazać, dlaczego coś takiego jak lewoskrętna witamina C nie istnieje. Czy faktycznie powinniśmy płacić grube pieniądze za tą naturalną, a syntetyczną szybko wyrzucić do kosza?

Do napisania tego postu skłoniło mnie wiele rzeczy, ale do jednej się odniosę – artykułu na pewnym blogu, w którym autor nieco dokładniej, pod kątem chemicznym opisywał to dziwne zjawisko-hybrydę, jaką jest lewoskrętna witamina C. Gdy czytałam o skrętności, izomerach, enancjomerach i chiralności cząsteczek przypomniały mi się lekcje chemii w liceum, gdzie nasza cudowna Pani od chemii uczyła nas tych zawiłości i próbowała wlać w nasze średnio ogarniające tę tematykę głowy, nieco więcej zaawansowanej wiedzy. Mimo że teraz nieco lepiej rozumiem, o co w tym chodzi, żałuję, że nie byłam bardziej bystrą uczennicą, bo mogłabym to Wam nawet rozrysować :)

Czym jest witamina C?

Przede wszystkim musimy sobie zadać pytanie – czym jest witamina C? Jest to związek egzogenny, czyli pochodzenia zewnętrznego. Nie potrafimy go samodzielnie syntetyzować – co ciekawe jest to zdolność utracona, ponieważ większość zwierząt ją posiada.

Dokładniej jest to kwas askorbinowy, który sam w sobie występuje w dwóch postaciach – kwas L-askorbinowy i kwas D-askorbinowy. Kwas L-askorbinowy, w odróżnieniu od jego drugiej formy jest aktywny, dla nas istotny, dlatego zwyczajowo jest nazywany witaminą C.

Mówiąc „witamina C” zawsze mamy na myśli kwas L-askorbinowy, bo ten drugi witaminą nie jest. Ot, sobie występuje, bo niektóre związki chemiczne ze względu na swoją budowę, mogą przyjmować różne formy – tak jak mamy prawą i lewą dłoń, obydwie są dłońmi, są zbudowane tak samo, ale nie są identyczne, nie da się ich „nałożyć na siebie”, bo są swoimi lustrzanymi odbiciami.

Od razu dodam, że kwas „L” czy „D” nie oznacza skręcalności. Jest to oznaczenie specyficznej, chemicznej budowy danego związku, dokładniej określa ułożenie atomów — w co nie będę nadmiernie wnikać.

Pomarańcze

Po co nam ona?

Witamina C wbrew pozorom ma o wiele większe znaczenie dla naszego organizmu niż „leczenie przeziębienia”:

  • jest ważnym antyoksydantem, neutralizującym wolne rodniki,
  • bierze udział w syntezie kolagenu,
  • wpływa na prawidłowe funkcjonowanie naczyń krwionośnych, kości, skóry, zębów,
  • zwiększa przyswajanie żelaza,
  • wpływa na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego i układu odpornościowego,
  • bierze udział w odbudowie tkanek podczas gojenia się ran,
  • reguluje ciśnienie tętnicze

Tak w ogóle, to w tym momencie nie ma jednoznacznych badań wskazujących na to, że witamina C jest „lekiem na przeziębienie”. Wręcz przeciwnie, badania pokazują, że spożywanie dużych dawek witaminy C nie zapobiega występowaniu przeziębienia, ale regularne przyjmowanie może skrócić jego czas trwania. Oczywiście, przyjmować należy jeszcze przed chorobą, a nie tylko w czasie jej trwania.

Niedobór i nadmiar

Według Norm Żywienia dzienne zapotrzebowanie na witaminę C wynosi 75 mg dla kobiet i 90 mg dla mężczyzn. Zapotrzebowanie zwiększa się podczas ciąży, laktacji oraz – gdy palimy papierosy!

Pokrycie dziennego zapotrzebowania na witaminę C w zdrowej diecie jest banalnie proste – nawet jeśli uwzględnimy jej znaczną utratę podczas obróbki termicznej. O ile dieta opiera się na dużych ilościach warzyw i owoców, nie musimy się głowić nad dodatkową suplementacją. Gdy zjemy jedno średnie kiwi (~64 mg) i pomarańczę (~70 mg) – bach, już mamy 134 mg witaminy C. A załóżmy, że to tylko przekąska! Co, jeśli jemy zdrowo i w każdym posiłku zawieramy jakieś warzywa? No właśnie.

Niedobór witaminy C związany jest ze szkorbutem – „chorobą marynarzy”, która objawia się krwawieniami, bólami mięśni, krwawieniem z dziąseł czy wypadaniem zębów. Dodatkowo niski poziom spożycia witaminy C może przyczynić się do niedokrwistości — tak jak wspomniałam, witamina C zwiększa przyswajanie żelaza.

A co z nadmiarem? Przyjmowanie zwiększonych dawek nie ma większego sensu, gdyż nadmiar witaminy C jest wydalany z moczem. Ale, ale… tak jak wszystko, nawet i ten mechanizm ma swoją górną granicę. Jeśli spożywamy długo i dużo witaminy C, może to przyczyniać się do tworzenia się kamieni nerkowych, szczególnie gdy mamy już z nimi jakiś problem (z nerkami, a nie kamieniami, chociaż tymi drugimi pewnie i też, po co odkładać ich więcej?). Za górną, tolerowaną granicę ilości witaminy C dla dorosłego człowieka przyjmuje się 2000 mg.

Lewoskrętność

Jak już wcześniej wspomniałam, oznaczenie „L” lub „D” kwasu askorbinowego nie oznacza skręcalności. Teoretycznie kwas L-askorbinowy może skręcać światło zarówno w prawo jak i w lewo, tak samo, jak kwas D-askorbinowy – również może być lewo- lub prawo- skrętny, bo są to niezależne od siebie parametry. Skrętność związku oznacza się poprzez (+) i (-). Czyli możemy mieć kwas L (+) askorbinowy i kwas L (-) askorbinowy.

W praktyce wygląda to tak, że nasza witamina C, czyli kwas L-askorbinowy skręca światło spolaryzowane w prawo czyniąc go prawoskrętnym (+).

Czyli witamina C to tak naprawdę związek prawoskrętny: kwas L (+) askorbinowy. Jest to nazwa zastrzeżona, nic co jest innym chemicznie związkiem, nie może być nazwanym witaminą C, więc nie trzeba się głowić nad nazewnictwem na opakowaniach.

Jedz dużo warzyw i owoców - są bogate w witaminę C

Syntetyczna witamina C

Wielokrotnie natrafiałam na informacje, że najlepsza jest tylko „naturalna witamina C”, a nie ta syntetyczna. Oczywiście najlepiej, jeśli witaminę C spożywamy wraz z jedzeniem i tego się trzymajmy – warzywa i owoce zawierają jej od groma. Nie trzeba ich jeść w jakichś horrendalnych ilościach, żeby było to niemożliwe do wykonania. Spożywanie witaminy w tej formie jest najlepsze, ze względu na wszystkie współwystępujące związki, m.in. flawonoidy, ale też naturalny błonnik i inne witaminy.

Czy można wyszczególnić tabletki/proszki/płyny zawierające „naturalną” lub „syntetyczną” witaminę C? Pytanie: a jak je rozróżnić? Chemicznie przecież będzie to ten sam związek – jakby w składzie czymś się różnił, nie byłby kwasem L (+) askorbinowym. Cokolwiek co chcemy wcisnąć do sprasowanej pastylki, musi przejść szereg procesów. Zarówno wyekstrahowanie witaminy C z owoców (co miałoby czynić ją bardziej naturalną jakimś cudem), jak i wytworzenie jej z glukozy (tak powstaje ta „sztuczna”). Nie mówiąc o tym, że pierwszy proces jest dla przemysłu nieopłacalny i witamina C sproszkowana, w tabletkach lub innej niż w jedzeniu formie, pozyskiwana jest w ten sam sposób.

Podsumowując

Lewoskrętna witamina C nie istnieje. Oznaczenie L czy D nie ma związku ze skrętnością, a określenie „witamina C” zawsze odnosi się do związku skręcającego światło spolaryzowane w prawą stronę, kwasu L-askorbinowego.

Nie dajmy się także nabrać na wszelkie „naturalne” czy inne dziwne określenia witaminy C, które miałyby czynić ją bardziej wartościową, a nasze kieszenie bardziej opróżnione. Jedyną naturalną formą, jaką powinniśmy wybierać są warzywa i owoce.

Nie musimy się bać produktów wzbogaconych kwasem askorbinowym – jest on stosowany w przemyśle jako przeciwutleniacz. Nie nastawiajmy się natomiast na dodatkową suplementację – o ile jemy zdrowo, nie musimy się martwić o niedobory.

Witamina C nie ma też magicznych właściwości leczenia przeziębienia. Może jedynie skracać jego czas trwania oraz wpływać na łagodniejszy przebieg. Jedząc dużo warzyw i owoców, z pewnością będziemy cieszyli się długim zdrowiem, nie tylko przez obecną w nich witaminę C.